Nieustająco poszukujemy materiałów - dokumentów, zdjęć, wspomnień... W ciągu kilku dni wykonujemy kopie, zwracając oryginalne pamiątki właścicielom. Jeśli jesteś w posiadaniu interesujących materiałów - prosimy o kontakt!
Harcerze z Wołomina obrali bohaterami swych drużyn Wacława Nałkowskiego (drużyna męska) i Zofię Nałkowską (drużyna żeńska). W Wołominie, gdzie znajduje się właśnie opisany opisany przez Zofię Nałkowską "Dom nad Łąkami", zachowało się dużo wspomnień o rodzinie Nałkowskich, dużo pamiątek, związanych zwłaszcza ze społeczną działalnością Wacława Nałkowskiego. Harcerze założyli kronikę, w której spisują wspomnienia mieszkańców Wołomina o swoich bohaterach, wzięli również pod opiekę ich domek, którym dotychczas nikt się jeszcze nie zajął.Na zdjęciach: z lewej - domek z zielonymi okiennicami to właśnie "Dom nad Łąkami" - letnie mieszkanie Nałkowskich; u góry - zastęp "Sokołów" po pracy w ogrodzie otaczającym "Dom nad Łąkami"Wycinek z pisma "Drużyna" 31.10.1957 nr 20
- Jutro o godzinie 12, na górkach Wołomińskich, w ?Domu nad łąkami? odbędzie się spotkanie zainteresowanych, którzy pragną dom ten przekształcić w muzeum Nałkowskich. Chciałbym, żeby pani pojechała na to spotkanie.
Choć nieprzewidziane zajęcie wypadło akurat w dzień wolny od pracy, polecenie redaktora uradowało mnie. ?Dom nad łąkami?, rodzinny dom Zofii Nałkowskiej, tak dobrze znany mi z książek, dom, o którym pisarka wspominała ostatnio niemal w każdym z prasowych wywiadów... jakżesz on wygląda w rzeczywistości?
2 lipca 1911 r. w Warszawie, w rodzinie czeskich muzyków osiadłych w Polsce, przyszedł na świat przyszły wielki dyrygent i pedagog muzyczny ? Bohdan Wodiczko. Ojcem Bohdana był Franciszek Wodiczko, kapelmistrz Orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie w okresie międzywojennym. I to właśnie w Wołominie Bohdan Wodiczko spędził pierwsze lata swojego dzieciństwa.
Bohdan Wodiczko zdobył gruntowne muzyczne wykształcenie. Studiował dyrygenturę u Wacława Tallicha w Pradze Czeskiej oraz u Waleriana Bierdiajewa w Konserwatorium Warszawskim, a także kompozycję u Piotra Rytla.
W czasie II wojny światowej Wodiczko zarabiał grając w orkiestrze nocnego lokalu ?Adria?, znanego z dokonanego tam przez AK 22 maja 1943 r. zamachu bombowego na Niemców.
Za każdym razem, kiedy mijam ?Dom nad Łąkami? nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż mała cząstka mojej rodziny związana jest z tym miejscem na zawsze i ma wkład w kształtowanie się historii naszej wołomińskiej ziemi.
Wiele lat temu, w 1895 roku, z małej wsi Zamoście koło Broku nad Bugiem przybyło w okolice Wołomina dwóch braci z zawodu cieśli: Józef i Konstanty Malarscy. To właśnie oni otrzymali zlecenie od Wacława Nałkowskiego na wybudowanie letniego domu na wołomińskich Górkach. Dom został postawiony w ciągu trzech miesięcy, szybko i solidnie. Zapewne nikt by nie pamiętał o jego budowniczych, gdyby nie Zofia Nałkowska. W książce ? Dom nad Łąkami? po części portrecie domu rodzinnego a po części zapisem obserwacji z życia swoich sąsiadów, pisarka dokładnie przedstawia ich losy. Zmienia im tylko imiona i nazwisko. Starszego nazywa Wojciechem a młodszego Onufrym Szcześniakami. Fakty z ich życia przedstawia wiernie i z sympatią.
Bardzo łatwo jest zniszczyć szczęście bliźniego, ale jakże trudno je naprawić
Johann Gottfried Herder.
Te słowa niemieckiego filozofa i pastora w pełni ilustrują skomplikowane losy Wiery Gran.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że życie tej jednej z najwybitniejszych pieśniarek okresu międzywojennego i powojennego to gotowy materiał na scenariusz filmu. Dostała od losu wiele, ale dużo też jej zabrał. Wiera Gran miała urodę, talent, wspaniałą kulturę muzyczną i niezwykłą charyzmę. Osiągnęła wielki sukces, ale i przyszło jej za ten sukces zapłacić.
Jutro, w niedzielę, na godzinę 10, w Wołominie, w lokalu Prez. MRN przy ulicy Warszawskiej 7, Komitet Społeczny Organizacji Muzeum Nałkowskich organizuje spotkanie wszystkich zainteresowanych sprawą stworzenia Muzeum Nałkowskich i rozpatrzenia trudności, które ostatnio spiętrzyły się i uniemożliwiają ruszenie się z miejsca.
Sprawa - zdawałobysię - jak najsłuszniejsza, dawno już postanowiona, ufundamentowana pierwszymi społecznymi składkami, cofa się do stadium początkowych rozważań: „być, czy nie być“. Pokrótce przypominamy: chodzi o „Dom nad łąkami“, a więc o dawną, wołomińska siedzibę rodzinu Nałkowskich: Zofii - znakomitej pisarki, Wacława, słynnego geografa, matki Anny - geografki i siostry Hanny - rzeźbiarki.
Rodzinny dom Zofii Nałkowskiej obchodzi właśnie swoje stulecie. Został zbudowany w 1895 roku przez ojca Pisarki, Wacława Nałkowskiego.
Na osiedlenie się właśnie pod Wołominem namówił podobno Wacława Nałkowskiego dawny jego krakowski kolega - Konstanty Woyciechowski, właściciel dworu i majątku w Wołominie. Nałkowski przez całe życie, mimo ogromnej pracowitości, borykał się z trudnościami finansowymi. Zakup kawałka piaszczystej ziemi i wystawienie na niej domu były jedynymi w jego życiu większymi wydatkami.
Zofia Nałkowska wspominała:
"Wówczas to rodzice zdecydowali się kupić na spłaty niedaleko od Warszawy trzy morgi piaszczystego porosłego sosnami wzgórza, które ojciec nazywał wydmą utrwaloną, i za pożyczone na hipotekę pieniądze postawić drewniany domek" (Mój ojciec, 1953).
W miejsce kawałka zachowanej łąki, od której niegdyś wziął nazwę dom nad łąkami, u stóp wołomińskich Górek urządzono parking. Ku domowi poprowadzono szerokie na trzy metry, betonowe schody. Alejki w ogródku wyłożono płytami chodnikowymi.
W kolejnych publikacjach stanowczo protestowałem przeciwko takiemu remontowaniu Górek, niszczeniu resztek śladów po Nałkowskich, tworzeniu czegoś, czego tam nigdy nie było! Czy te betonowe płyty nie bardziej przydałyby się w mieście, chociażby do naprawienia wyboistej ulicy nazwanej imieniem Nałkowskiego?