|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisany przez Agata Bochenek
|
|
- Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, ojciec Franciszka Stańczaka poszedł walczyć, a matka została z teściem, z dziadkiem Stanisławem. Ile ja mogłem mieć lat to nie mam pojęcia, ale już te czasy najmłodsze trochę pamiętam. Było to w drugi dzień Wielkanocy (lany poniedziałek), jedliśmy obiad, a tu wpada cała zgraja chłopów z kubłami z wodą i dalej robić dyngus. Matka złapała mnie i dalej się zasłaniać, ale co tam pomogło, cała podłoga zlana, ja wrzeszczałem, bo byłem mokry i matka też krzyczała. Ale co tam nasze krzyki miały ich powstrzymać, dla nich to była uciecha.
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisany przez Agata Bochenek
|
|
O Franciszku Stańczaku, nieżyjącym już mieszkańcu Zagościńca, jakiś czas temu pisaliśmy w Wieściach. Franciszek Stańczak został aresztowany przez NKWD i wywieziony na "nieludzką ziemię", do obozu w Borowiczach. Pisaliśmy o cierpieniach, jakich doznał, o pracy ponad siły, o chorobach, które trawiły wycieńczony organizm, wreszcie o ogromnej radości związanej z powrotem do kraju, do domu.
W wiele lat po powrocie z Borowicz, Franciszek Stańczak zaczął pisać wspomnienia. Zawarł w nich całe swoje życie, od dzieciństwa, po wiek dojrzały. Ciekawa to lektura, bowiem autor wspomnień był bacznym obserwatorem codziennego życia i otaczającego świata, odznaczającym się ponadto doskonałą pamięcią.
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisany przez Zdzisław Wacław Michalik
|
|
Data napisania niniejszego tekstu nie jest przypadkowa. Przywodzi ona autorowi pamięć o wydarzeniu, które miało miejsce w r. 1943 w Warszawie i w którym dokonał się akt jednej z wielu egzekucji ulicznych, wykonanych przez hitlerowskiego okupanta.
W egzekucji, w której zamordowano stu Polaków, a miało to miejsce pod bramami nieistniejącej już zajezdni tramwajowej przy ul. Puławskiej, na wprost ul. Rakowieckiej, zginęło 12 mieszkańców Wołomina. Oto ich nazwiska: Henryk Rudziński, Władysław Laskowski, Jerzy Kamiński, Franciszek Kocielski, Tadeusz Kocielski, Waldemar Gilski, Zdzisław Chaberko, Zenon Trojan, Tadeusz Wójcik, Władysław Preksler, Józef Wierzbicki, Jan Zimny.
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisany przez Ryszard J.M.
|
|
Wacław Nowotny, potomek wielkiej rodziny szklarzy, zasłużył się głównie jako współorganizator i długoletni pedagog Technikum Przemysłu Szklarskiego w Wołominie. Oprócz zasług związanych z umiejętnością budowy pieców szklarskich, opracowywania technologii do poszczególnych rodzajów szkła zwłaszcza w szkłach kolorowych był autorem ponad 150 artykułów w fachowych czasopismach (między in. "Szkło i Ceramika") oraz wielokrotnym recenzentem, opiniodawcą prac innych autorów i autorem kilkudziesięciu podręczników szkolnych z zakresu pieców szklarskich, zdobienia, szkieł barwnych czy technologii szkła oraz wielu fachowych książek w tej dziedzinie czasem też jako współautor większych opracowań z dziedziny szklarstwa.
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisany przez Anna Wojtkowska
|
|
Od dawna pierwsza gwiazdka zaczyna z nami świętowanie, czas wigilijnego czuwania, przełamywania się opłatkiem i składania życzeń.
Któż z nas nie pamięta chwili... zajmowania miejsc przy wigilijnym stole, śpiewania kolęd, a może tylko słuchania ciszy i otarcie łzy, tej perły radosnych i smutnych oczu. 
W tym świątecznym czasie - niebo się raduje i cieszy się ziemia, a wszyscy wszystkim ślą życzenia - śpiewamy spoglądając na pachnące, przystrojone drzewko. Wypatrujemy pod nim prezentów zostawionych przez Świętego Mikołaja. Często dość skromnych prezentów, bo lata przecież bywały ubogie, ale jednak prezentów... To zapamiętane, dziecięce uczucie oczekiwania wzbudza w każdym wspomnienie: zapachu kapusty z grzybami, ciepła, radości, miłości domu rodzinnego i dzięki niemu trwa w nas piękno Świąt Bożego Narodzenia.
|
|
Ludzie -
wspomnienia
|
|
Wpisany przez Ryszard J.M.
|
|
Powoli wygasa tradycja rodzin zatrudnionych w tym samym zawodzie od kilku pokoleń, jeśli nie wygasa to jest z pewnością bardzo rzadko spotykana. I podobnie jest w rodzinach hutników szkła. Nasz wychowawca, nauczyciel z Technikum Przemysłu Szklarskiego Wacław Nowotny pochodził właśnie z takiej rodziny szklarskiej od wielu pokoleń. Jak obliczył po konsultacjach rodzinnych - był szóstym pokoleniem w zawodzie szklarskim. Rodzina pochodziła z Moraw, z miejscowości Blumenbach (obecnie Kwietna) koło Walaskego Mezirzeczy pracująca u Braci Reich i S-ka, którzy posiadali kilka dużych hut w cesarstwie austro-węgierskim. Tam właśnie żyły i pracowały trzy najstarsze pokolenia tej rodziny.
|
|
|