|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Jarosław Stryjek
|
|
Jesteśmy bliżej prawdy! Jednak Wołomin, jako miasto, jest trochę starszy niż dotąd myśleliśmy. Choć w tekście z 2003 r. p.t., "Niechciane miasto" poddałem w wątpliwość aby miasto uzyskało prawa miejskie w 1919 r., to obecnie dzięki skromnej notatce w dzienniku Głos z 1917 r. uzyskałem niejako potwierdzenie swoich przypuszczeń. Wołomin został podniesiony do rangi miasta prawdopodobnie pod koniec 1916 roku lub w styczniu 1917 r. 
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|

|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|

W swoim czasie, gdy została utworzona parafja Wołomin, po wydzieleniu z parafji Kobyłki, powstała kwestja założenia cmentarza parafjalnego. Odpowiedni teren został wydzielony we wsi Nowe Lipiny, jednak władze, rozpatrując plany i projekty cmentarzyska, po upływie roku prawie od chwili przedłożenia projektów, nie zatwierdziły ich, motywując decyzję względami sanitarnemi.
Zniecierpliwiona oczekiwaniem decyzji ludność postanowiła jednak, wbrew zakazowi grzebać zmarłych na nowym cmentarzu. Skorzystano więc z pierwszej okazji i dn. 18 marca 1925. demonstracyjnie urządzono pogrzeb Kazimiery Mączewskiej.
|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisany przez Szmuel Firowicz
|
|
Przyjaciele z klubu sportowego ”Makabi” pozostają w moich wspomnieniach, które są jak sen o przebojowej młodzieży. Klub wniósł wiele radości w życie młodzieży żydowskiej w Wołominie. Pamiętam, jak 29 maja 1929 roku siedzieliśmy grupą przyjaciół w biednym i ciemnym pokoju, i rozmawialiśmy o melancholii i nudzie dręczącej młodzież naszego sztetla. Rozmowa przerodziła się w pomysł założenia klubu sportowego, który byłby dostępny dla wszystkich młodych ludzi w miasteczku. Inicjatorami byli: Izrael Grasinger i Izrael Lichtman oraz CH. Kwer (Cześć jego pamięci). 
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Monika Warmeńska
|
|
Pamiętam Zofię Nałkowską, jaką; widziałam ją ostatni raz. W pewien grudniowy wieczór u schyłku 1954 roku uczestntezyła w posiedzeniu komisji imprez Związku Literatów Polskich mówiono wówczas n planach dalszych wyjazdów pisarzy na Opolszczyznę. Pamiętam żywe zainteresowanie, z jakim przyjęła od naszego opolskiego kolegi Ryszarda Hajduka "jeszcze ciepły, pachnący świeżą farbą drukarską egzemplarz "Pamiętników Opolan" Ze zdumieniem dowiedziałam się nazajutrz po południu, iż pani Zofia nocą nagle zaniemogła. Wiadomość o śmiertelnej chorobie, lada moment grożącej katastrofą, była trudna do uwierzenia dla wszystkich, którzy zarówno poprzedniego dnia, jak i wcześniej jeszcze widywali pisarkę w doskonałej formie, zawsze uśmiechniętą, wyglądem swoim stanowiąca zaprzeczenie przepływu czasu i liczby lat, jakie spoczywały na jej barkach... wydawało się wręcz niemożliwe, aby własnie ją, pełną życia i energii, mogła tak raptownie dopaść choroba, a jednak rychło przyszedł zgon.
|
|
Wycinki -
Inne
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
Mysłowice. Jakaś zorganizowana spółka handlarzy dziewcząt ma mieć tutaj swoją główną siedzibę. W Wołominie aresztowała policya mężczyznę Dorfmana, jadącego do Paryża z 16-letnią dziewczyną. D. wzbraniał się wyznać, skąd dziewczyna pochodzi. Aresztowano go i zarządzono ścisłe śledztwo, przyczem się wykazało, że D. jest członkiem zorganizowanej spółki handlarzy dziewczetami, która ma swą siedzibę w Mysłowicach. Pożałowania godne dziewczyny bywają w nocy przez granicę przeprowadzane i w ten sposób są ukryte przed policyą. Gdzie ta schadzka w Mysłowicach się znajduję dotychczas nie wyśledzono.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Urszula Pomorska
|
|
Różne są żywoty domów. Związane z egzystencją człowieczą domy przeżywają swe okresy rozkwitu i dostatku, rozdziały dramatów i tragedii by po latach nieszczęść odżywać w renesansach remontów, przebudówek i malowań. Podobnie było i z tym domem. Pieczołowicie obmyślony przez Nałkowskich przed laty wyrósł na tej piaszczystej wydmie pomiędzy sosnami, na miejscu drewnianej budy Milerów, którą, przenosząc się w inne strony, rozebrali i wzięli ze sobą jak kuferek.
Wielka pisarka Zofia Nałkowska w swej przepięknej książce pt. "Dom nad Łąkami" maluje jego wzruszający obraz i tak żywy, że po przeczytaniu tych stron Górki już raz na zawsze stają się człowiekowi bliskie i serdeczne, znajome wraz ze wszystkimi "domu nad łąkami" - ludźmi i zwierzętami; że czytelnik ufa pisarce bez zastrzeżeń, gdyż zwierza się: "...ale nic nie było naprawdę ważne póki nie zostało przewleczone przez Górki".
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 10 |