|
Relacje prasowe
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Jarosław Stryjek
|
|
Jesteśmy bliżej prawdy! Jednak Wołomin, jako miasto, jest trochę starszy niż dotąd myśleliśmy. Choć w tekście z 2003 r. p.t., "Niechciane miasto" poddałem w wątpliwość aby miasto uzyskało prawa miejskie w 1919 r., to obecnie dzięki skromnej notatce w dzienniku Głos z 1917 r. uzyskałem niejako potwierdzenie swoich przypuszczeń. Wołomin został podniesiony do rangi miasta prawdopodobnie pod koniec 1916 roku lub w styczniu 1917 r. 
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|

|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Monika Warmeńska
|
|
Pamiętam Zofię Nałkowską, jaką; widziałam ją ostatni raz. W pewien grudniowy wieczór u schyłku 1954 roku uczestntezyła w posiedzeniu komisji imprez Związku Literatów Polskich mówiono wówczas n planach dalszych wyjazdów pisarzy na Opolszczyznę. Pamiętam żywe zainteresowanie, z jakim przyjęła od naszego opolskiego kolegi Ryszarda Hajduka "jeszcze ciepły, pachnący świeżą farbą drukarską egzemplarz "Pamiętników Opolan" Ze zdumieniem dowiedziałam się nazajutrz po południu, iż pani Zofia nocą nagle zaniemogła. Wiadomość o śmiertelnej chorobie, lada moment grożącej katastrofą, była trudna do uwierzenia dla wszystkich, którzy zarówno poprzedniego dnia, jak i wcześniej jeszcze widywali pisarkę w doskonałej formie, zawsze uśmiechniętą, wyglądem swoim stanowiąca zaprzeczenie przepływu czasu i liczby lat, jakie spoczywały na jej barkach... wydawało się wręcz niemożliwe, aby własnie ją, pełną życia i energii, mogła tak raptownie dopaść choroba, a jednak rychło przyszedł zgon.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Urszula Pomorska
|
|
Różne są żywoty domów. Związane z egzystencją człowieczą domy przeżywają swe okresy rozkwitu i dostatku, rozdziały dramatów i tragedii by po latach nieszczęść odżywać w renesansach remontów, przebudówek i malowań. Podobnie było i z tym domem. Pieczołowicie obmyślony przez Nałkowskich przed laty wyrósł na tej piaszczystej wydmie pomiędzy sosnami, na miejscu drewnianej budy Milerów, którą, przenosząc się w inne strony, rozebrali i wzięli ze sobą jak kuferek.
Wielka pisarka Zofia Nałkowska w swej przepięknej książce pt. "Dom nad Łąkami" maluje jego wzruszający obraz i tak żywy, że po przeczytaniu tych stron Górki już raz na zawsze stają się człowiekowi bliskie i serdeczne, znajome wraz ze wszystkimi "domu nad łąkami" - ludźmi i zwierzętami; że czytelnik ufa pisarce bez zastrzeżeń, gdyż zwierza się: "...ale nic nie było naprawdę ważne póki nie zostało przewleczone przez Górki".
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|

Bolesław Kujawski z Wołomina, konstruktor amatorskiego turystycznego odbiornika bateryjnego i zdobywca I nagrody w konkursie Radioamatora
Radioamator, rok IV, lipiec 1954 R.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Łukasz Rygało
|
|
W ub. roku Zarząd Koła Polskiego Związku Wędkarskiego w Wołominie i poinformował nas o przygowaniu projektu wykorzystania na cele rekreacyjne znajdującego się w pobliżu miasta sporego jeziora. Pisaliśmy wówczas o tym projekcie, starając się zainteresować nim lokalne władze. Na konkretny odzew nie trzeba było długo czekać. Obecnie bowiem projekt nabrał realnych kształtów. Przewiduje się zagospodarowanie wspomnianego jeziora oraz terenu o łącznej powierzchni kilkudziesięciu hektarów. na którym powstanie zespól obiektów służących wypoczynkowi mieszkańców Wołomina i okolicznych miejscowości. I tak, w planach jest budowa basenu, piaszczystej plaży, natrysków oraz boisk do różnych gier sportowych. Warto wspomnieć, iż tereny nad jeziorem są zalesione i dodatkową atrakcją dla szukających ciszy oraz spokoju będzie właśnie ów lasek. Władze miejskie przekażą nawet na cele ośrodka część lasu komunalnego, znajdującego się w bliskim sąsiedztwie przyszłego ośrodka rekreacyjnego.
Plany na dalsze lata to wyposażenie ośrodka w restaurację, bar mleczny, kawiarnię.
|
|
Wycinki -
Relacje prasowe
|
|
Wpisany przez Stanisław Heisztyński
|
|
Rodzina pochodziła z chudego Podlasia i nie mogła nijak na gruncie warszawskim poróść w pierze. Tam na Podlasiu piaski, rozłogi porosłe olchą, chudoby po parę morgów, typowe szaraczkowanie w gromadzie, w rędowisku chat, prze zwanych „Skorupki" - stąd nazwisko i księdza Ignacego i hrabiego Leona, teatromana, kolegi Stanisława Koźmiana, - tu w Warszawie ubogie pokoje na Ciepłej, na Grzybowskiej, na Twardej, nigdy na Długiej, na Senatorskiej, na Miodowej. Próby zadomowienia się na Nowym świecie i Krakowskiem Przedmieściu nie udawały się, a robił je i dziad księdza, Józef, i ojciec, Adam, ten i tamten w swojej czasu kolei wstępując do seminarjum przy kościele Karmelitów - zawsze z rezultatem ujemnym. Dopiero Ignacy Jan miał ziścić sen trzech pokoleń tej samej rodziny.
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 4 |
|